„Długi Henryk” – niebanalna, polska atrakcja turystyczna

Wychodząc nieco z tematów dźwigów osobowych, przechodzimy do nietypowej tematyki dźwigów… pływających. Z okazji wakacji, chcemy przedstawić nadmorskie atrakcje, które są mocno nietypowe, jeżeli chodzi o standardowe ciekawostki morskich miast i miasteczek. „Długi Henryk” to bardzo stary i bardzo popularny dźwig pływający na wodzie, którego historia sięga aż 1939 roku. Pamiątką z tego czasu są chociażby zdjęcia, pokazujące ten wspaniały dźwig podczas ówczesnej pracy.

Wielki i potężny pływający dźwig

Dźwig mógł osiągnąć nawet 20 metrów wysokości. Ponton, na którym była zamontowana konstrukcja, mierzył około 30 i 20 metrów. Razem z „Długim Henrykiem” ważył około 900 ton! W ówczesnych materiałach prasowych można przeczytać, że był on największym na świecie tego typu dźwigiem, który około II wojny światowej zniknął ze swojego docelowego miejsca. Został znaleziony kilka lat później, odholowany do Rostocka. Po czasie wrócił na swoje miejsce, i przepracował na służbie aż do roku 1978. Do tej pory stoi w dobrym stanie, co prawda firma nie korzysta z jego możliwości, gdyż został zastąpiony przez inne, lepiej zautomatyzowane maszyny. Ale „Długi Henryk” jest swego rodzaju po prostu symbolem dawnych czasów – stąd stoi, niezniszczony i prawdopodobnie będzie stać tam przez dobrych kilka lat. Można powiedzieć, że jest on kultowym symbolem pracy w nadmorskich miastach przemysłowych. Ale jego nazwa jest jeszcze bardziej ciekawa.

Nietypowe imię dla dźwigu

Przede wszystkim warto zadać sobie pytanie, dlaczego ten pływający dźwig, który podobno był w stanie podnieść przedmiot ważący nawet 100 ton, nazywa się Henryk. To, że długi, na pewno nie dziwi nikogo – cała maszyna była ogromna. Ciekawostką natomiast jest imię, które odnosi się do ówczesnego i ostatniego nadburmistrza Gdańska, który charakteryzował się nietypowym, wysokim wzrostem. Warto wspomnieć, że dźwig można zwiedzać przez wakacje, do czego gorąco zachęcamy. Jesteśmy pewni, że takiej atrakcji nasi czytelnicy jeszcze nie widzieli.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *